piątek, 11 października 2013

"Bardzo głodna gąsienica" Eric Carle

Bardzo głodna gąsienica to książeczka trochę interaktywna. Przynajmniej taka była dla mojego syna :) Są w niej strony z dziurką, w które można wsadzić paluszek, są pyszności do jedzenia, które można „na niby” zjeść ze smakiem. Ponadto jest tu nauka liczenia, dni tygodnia, nazw owoców i przysmaków. Dodatkowo maluch dowie się z lektury, skąd się biorą piękne motyle.

Książeczka jest cudna! Nie bez powodu została hitem w wielu krajach świata. Dzieciom podoba się w niej to, że nie są tylko biernymi słuchaczami, ale też towarzyszą gąsienicy w jej przeobrażeniach. Wspaniałe są ilustracje, w charakterystycznym dla Erica Carle’a stylu. Polecam Bardzo głodną gąsienicę gorąco :) To świetna lektura już dla dzieciaczków w grupie wiekowej 1+.






Bardzo głodna gąsienica Eric Carle, wyd. Tatarak 2011


„Elmer” David McKee

Elmer, postać stworzona przez Davida  McKee, to słoń w kolorową kratkę, znany przedszkolakom na całym świecie. Elmer różni się od innych słoni. Ale to właśnie dzięki Elmerowi, inne słonie w stadzie są radosne. Elmer działa bowiem jak zastrzyk pozytywnej energii. Któregoś dnia Elmer stwierdza, że ma dość bycia innym. Odnajduje krzak z owocami w kolorze słoniowym i tarza się w ich soku, żeby zmienić kolor na bardziej słoniowy :) Po powrocie do stada, przekonuje się jednak, że nie do końca mu pasuje bycie takim, jak inne słonie…
„Elmer” to ciekawa opowieść o tym, że warto zaakceptować i polubić siebie i swój wygląd. To także książeczka o tolerancji. Tekstu jest niewiele, także myślę, że bajeczkę polubią nawet dwulatki. Kolorowe, energetyczne ilustracje naprawdę podobają się dzieciom :) Mój synek bardzo lubi Elmera (sam mi go wczoraj wybrał do recenzji :) ). Sądzę, że warto zaprzyjaźnić się z tym sympatycznym, wesołym słoniem o niespotykanym wyglądzie :)

„Elmer” David McKee, wyd. Papilon

„Basia i …”, Zofia Stanecka, Marianna Oklejak



Nie będę oryginalna, gdy napiszę, że bardzo polubiliśmy z synkiem Basię. W Internecie pełno pochwalnych opinii na temat serii książeczek o Basi. Dla tych, co jeszcze nie znają tej sympatycznej bohaterki, napiszę słów parę :)
Tytułowa Basia to kilkuletnia, rezolutna dziewczynka, uczęszczająca do przedszkola. W książeczkach poznajemy też jej rodzinę – mamę, tatę, braci – Janka i Franka, a także dziadków i przyjaciół. Jej przygody to codzienne życie i zmagania kilkuletniego dziecka, sytuacje, w których każdy kilkulatek ma szansę się odnaleźć. Autorka Zofia Stanecka, nie stroni od przedstawiania sytuacji trudnych dla dziecka, takich jak kłótnia rodziców, czy też brak przyjaciela w przedszkolu. Za co ja lubię „Basię”? Za realizm i brak lukru w historyjkach, za to że przedstawia polską rodzinę, polskie realia; za to, że główna bohaterka to zwykła dziewczynka, jakich wiele w Polsce, która tak jak każde dziecko czasem jest niegrzeczna, złości się i ma humory; za ciekawe, charakterystyczne ilustracje Marianny Oklejak, które świetnie uzupełniają tekst; za to, że ja sama mogę tam znaleźć opisy problemów i sytuacji, które dobrze znam z autopsji, przez co Basia i jej rodzina są mi bliscy. Książeczki o Basi to opowiadania, w których mogą się odnaleźć zarówno dzieci, jak i dorośli. Myślę, że dlatego są one tak lubiane i popularne.
W serii ukazało się dotychczas kilkanaście tytułów. My w naszej domowej biblioteczce posiadamy „Basię i plac zabaw” i „Basię i słodycze”, a także tymczasowo, pożyczoną „Basię i przedszkole”. W części „Basia i przedszkole” poruszony jest problem braku bliskiej przyjaciółki w przedszkolu. Basia, chociaż lubi przedszkole i większość dzieci w nim, nie ma tam bratniej duszy, najbliższej przyjaciółki. Wszystko zmienia się, gdy zaprzyjaźnia się z ignorowaną przez innych i obmawianą po kątach wrażliwą Anielką. „Basia i plac zabaw” to historia sobotniego wyjścia z Tatą na plac zabaw. Sytuacja dobrze nam rodzicom znana :) A na placu – konflikty na tle dzielenia się zabawkami w piasku i inne sytuacje bliskie naszym dzieciom i nam. Zachęcam do lektury. W „Basi i słodyczach” bohaterka, wielki słodyczowy łasuch i wielbicielka żelków odkrywa, że niektórzy traktują cukier jak truciznę, inni są na słodycze uczuleni, a także, że dorośli lubią się słodkościami pocieszać w trudnych chwilach. I co najważniejsze, Basia przekonuje się, że można się łakociami tak przejeść, że nie ma się już ochoty nawet na ukochanego małego lizaczka. Polecam tę lekturę dla małych amatorów słodyczy i nie tylko.
Książeczki o Basi to bardzo ciekawa, rodzima alternatywa dla zagranicznych serii książeczek o problemach maluchów. Są naprawdę porządnie wydane (twarda oprawa) i mają przystępną cenę. Polecam! Sądzę, że polubicie Basię i jej codzienne, jakże nam bliskie perypetie.

„Basia i …”, Zofia Stanecka, Marianna Oklejak, wyd. Egmont

„Przysmaki Maksa” Katarzyna Zychla, il. Agnieszka Filipowska

Maks to sympatyczny, mały hipopotamek, bohater serii książeczek „Świat Maksa”. Pisałam już o nim wcześniej ("Przygody Maksa"). Tym razem, z trzech króciutkich historyjek dowiemy się, jakie są ulubione smakołyki Maksa, przeczytamy śmieszną historyjkę z prażoną kukurydzą w roli głównej, a także poznamy wiele nazw owoców, także tych bardziej egzotycznych. Opowiadania są przepięknie, kolorowo zilustrowane. Także niektóre ważne słowa są wyróżnione kolorową czcionką – bardzo ciekawy pomysł :) Całość tworzy bajeczny, cieszący oko efekt, który sprawia, że z chęcią do lektury powracamy i uśmiechamy się szeroko już na sam widok równie ładnej okładki. Bardzo lubimy Maksa :) Za piękne ilustracje, za ciekawe, zaskakujące historie, za humor i optymizm, bijące z każdego opowiadania i za to, że ta niewielka książeczka przekazuje dziecku bardzo interesujące, edukacyjne treści. Przygody Hipcia w sprytny, ciekawy sposób uczą o otaczającym świecie. Prosto, zrozumiale dla dziecka mówią o uczuciach i emocjach towarzyszących maluchom na co dzień. Maks to bardzo fajny książeczkowy bohater, a jego perypetie i rozterki podbijają serca wielu przedszkolaków i ich rodziców :) Seria o Maksie to także doskonała propozycja dla początkujących czytelników, a to za sprawą dużej czcionki, prostych zdań i krótkich rozdziałów. Polecam :)




„Przysmaki Maksa” Katarzyna Zychla, il. Agnieszka Filipowska, wyd. Skrzat 2013

„Spacer” Łukasz Łęcki

O tej książeczce czytałam już jakiś czas temu w Internecie i już wtedy zwróciła moją uwagę. Tydzień temu trafiła do moich rąk i mnie oczarowała. „Spacer” to wierszowana opowieść o spacerze sześciu czarnych żuczków, które spotykają na tęczy siódmego towarzysza- też żuka.  Jak się zakończy ten ich spacer po tęczy? Tego nie napiszę, powiem tylko, że zakończenie jest ciekawe i na pewno spodoba się dzieciom. Urocze, kolażowe ilustracje wykonała Marta Liszka. Bajeczka z pewnością zachwyci przedszkolaki, a nawet młodsze dzieci. „Spacer” jest pięknie wydany i ma interesującą formę książki-harmonijki, a twarde strony sprawią, że będzie odporny na małe łapki dziecka. Ja sama z przyjemnością oglądam tę lekturę i polecam ją, bo warto mieć taką wartościową pozycję w dziecięcym księgozbiorze :)


„Spacer” Łukasz Łęcki, wyd. Czerwony Konik 2012


Zaginione cukierki” Claire Gaudriot

Jak wiadomo, dzieci uwielbiają słodycze. Tak samo siostrzyczki, Majka i Oliwka – bohaterki książeczki z serii Mała wróżka Amelka pt. Zaginione cukierki. Pewnego dnia, dziewczynki orientują się, że ze słoika z łakociami systematycznie znikają cukierki. Przeszukują cały dom, od piwnic po strych, jednak bez skutku. Postanawiają zwrócić się o pomoc do małej, sprytnej wróżki Amelki i jej wiernego pomocnika Gucia. Amelka rozpoczyna śledztwo, a jego wynik zaskoczy wszystkich… Zaginione cukierki to ciekawa, ślicznie zilustrowana historyjka dla przedszkolaków, nie tylko dziewczynek. Choć cała seria wygląda różowo-cukierkowo, polubią ją też chłopcy. Mój synek zaśmiewał się z opowiadania i zabawnych zaklęć Amelki.
Historię zaginionych łakoci opowiada Natalia Usenko, znana pisarka i autorka książek dla dzieci. Zaginione cukierki i całą serię o sympatycznej, małej wróżce wydaje wyd. Papilon. Mnie się ta książeczka bardzo spodobała, zwłaszcza urocze ilustracje. Polecam!

„Zaginione cukierki” Claire Gaudriot, wyd. Papilon

Akademia detektywa Pozytywki. Zeszyt trzylatka z il. Piotra Rychela

Mówi się, że dzieci w domu się nudzą. Niekoniecznie musi to być prawdą! :) Kiedy w ruch idą gry, układanki, puzzle, nożyczki, kredki z łatwością można odgonić nudę. U nas od jakiegoś czasu panuje szał na wszelkie książeczki za zadaniami dla maluchów. Synek uwielbia zadania z łączeniem kropek, dorysowywaniem czegoś, kolorowaniem i liczeniem. Ja z kolei lubię, żeby tego typu publikacja była przygotowana z sensem, żeby zadania były różnorodne i twórcze. Zwracam też dużą uwagę na szatę graficzną. Nasze wspólne oczekiwania spełnia Akademia detektywa Pozytywki: Zeszyt trzylatka z ilustracjami Piotra Rychela. Tak, to ten detektyw Pozytywka :) – postać stworzona przez Grzegorza Kasdepkę. Dostępne są też: Zeszyt dwulatka, Zeszyt czterolatka i Zeszyt pięciolatka. Zeszyty z serii Akademia detektywa Pozytywki wydawane są przez Naszą Księgarnię. W środku znajdują się 4 rodzaje zadań, oznaczone czterema różnymi ikonkami. Zadania oznaczone ikonką Narysuj to rysowanie, łączenie kropek i kolorowanie, ćwiczące sprawność manualną dziecka. Pod zadaniami oznaczonymi Pomyśl kryją się ćwiczenia rozwijające zdolności poznawcze dziecka – poznawanie świata, stosunków przestrzennych i cech przedmiotów. Pod ikoną Porównaj znajdziemy ćwiczenia rozwijające spostrzegawczość i zmysł obserwacji i wreszcie zadania matematyczne, kryjące się pod ikoną Policz.
Całość jest świetnie zilustrowana przez Piora Rychela. Polecam, bo jest to naprawdę ciekawa i wartościowa pozycja w morzu dostępnych na półkach księgarskich zeszytów zadań dla przedszkolaków :)

Akademia detektywa Pozytywki. Zeszyt trzylatka z il. Piotra Rychela, Nasza Księgarnia 2010